Co zamiast węgla kamiennego!

Polityka Rządu w stosunku do energetyki przemysłowej jest prowadzona, tak jak i pozostała część polityki wobec obywateli, „czyli jakoś to będzie". Wyraża się to co chwila zmienianymi zasadami z czego ta energia w Polsce ma być produkowana.

Różnicowanie asortymentu służącego do produkcji energii w celu zmniejszenia ryzyka w prowadzeniu działalności gospodarczej wydaje się rozsądne. Jednak ostatnio premier D. Tusk na spotkaniu z ministrami i szefem Polskiej Grupy Energetycznej wymieniając kolejno asortyment nie wymienił węgla kamiennego.

Czy to przypadek czy „oczywista oczywistość", że kamiennego nie trzeba wymieniać wśród asortymentu ? Od zawsze słyszeliśmy , że Polska węglem stoi i jeszcze długo będzie on główny nośnikiem energii.

Od wielu lat alternatywą dla węgla jest energia z elektrowni atomowych. Po katastrofie w Fukushimie wiele państw (Niemcy, Francja, Japonia) odchodzi od atomu. Dla świata a także dla Polski pojawiła się nowa szansa pozyskiwania energii. Chodzi oczywiście o gaz łupkowy, którego mamy ponoć dużo ale tak samo dużo mamy problemów z regulacjami prawnymi dotyczącymi możliwości wydobywania gazu łupkowego.

Z analizy Międzynarodowej Agencji Energii przedstawionej przez starszego specjalistę ds. węgla w Dyrektoriacie Rynków i Bezpieczeństwa Energetycznego Carlosa Fernandeza Alvareza wynika, że popyt na węgiel będzie wzrastał do 2017 r., a przechodzenie z gazu na węgiel w Europie osiągnie najwyższy poziom właśnie 2013 r.

Profesor Maciej Kaliski, dyrektor Departamentu Górnictwa w Ministerstwie Gospodarki przekonuje, że Polska musi zweryfikować swoją politykę energetyczną do roku 2030 z perspektywą do 2050 r.. W Polsce obecnie 96% energii elektrycznej wytwarza się w elektrowniach opalanych węglem i takie niezdecydowanie rządu w kwestii polityki energetycznej musi budzić niepokój o przyszłość. Może więc pomysł wybudowania 2 elektrowni opalanych węglem kamiennym (Kompania Węglowa) sprowokuje i przekona Rząd do szybszego działania i określenia polityki energetycznej kraju. Chyba, że na przeszkodzie w podjęciu decyzji co do polityki energetycznej stoją inne racje niekoniecznie gospodarcze.

oprac.AW