Węgiel kamienny - skazany na porażkę?

Węgiel kamienny - skazany na porażkę?

Od początku roku coraz bardziej nasila się w mediach atak na polskie górnictwo, szczególnie górnictwo węgla kamiennego. Argumenty jakie się upowszechnia przy tej okazji są dla ludzi związanych z branżą nie do przyjęcia. Bo jak można się odnieść do informacji, że problem zwałów węgla można rozwiązać zamknięciem nierentownych kopalń. Co to znaczy? Zamknąć kopalnie, w których sprzedaż węgla nie pokrywa kosztów jego eksploatacji matematycznie wszystko w porządku, natomiast z logiką nie ma to za wiele wspólnego. Należy tu przypomnieć o kosztach jakie zostały poniesione przy budowie kopalni począwszy od rozpoznania złoża, a skończywszy na przygotowaniu frontu eksploatacyjnego, jest to koszt kilku miliardów złotych, które dzisiaj pod pretekstem chwilowej nieopłacalności wydobycia lekka ręką usiłuje się rzucić dosłownie w błoto. Na takie czy inne pomysły można by patrzeć z przymrużeniem oka, gdyby w ten scenariusz coraz wyraźniej nie wpisywał się rząd RP. To pod egidą rządu zorganizowano posiedzenie komisji, która debatowała nad zmianą obecnej Strategii energetycznej Polski (prawdopodobnie coś takiego funkcjonuje) i nie chodzi o urealnienie „miksu" energetycznego, ale o stwierdzenia, że nie ma alternatywy dla energetyki atomowej i budowy dwóch elektrowni atomowych (gdzie są ogromne koszty), jak również kwestia większego udziału węgla brunatnego w produkcji energii elektrycznej. Bez względu na wynik tej dyskusji w najbliższych latach nie ma żadnych możliwości na odejście od dominującej roli węgla kamiennego i brunatnego w produkcji energii. Czy zatem nie lepiej doskonalić to co mamy ,niż urealniać kosztem wielu miliardów złotych mrzonki o odnawialnych źródłach energii, która jest „tańsza, bo jest droższa", a polega to na tym że tą energię można dotować z budżetu, czyli z podatków nałożonych na nas obywateli. Na tym między innymi polega „równe" traktowanie wszystkich sektorów w energetyce. Ostatnim „hitem", który ma odsunąć węgiel kamienny od polskiej energetyki ma być jej wersja rozproszona. Każdy dom ma mieć mini elektrownię, która zaspokoi jego potrzeby energetyczne Myślę że w polskich realiach budowlanych jest to etap marzeń ,ponieważ koszty budowy, obsługi technicznej itp. wpłyną na cenę uzyskiwanego kWh i uczynią go dużo droższym niż ten z „sieci". Reasumując na chwilę obecną trudno wskazać alternatywę dla taniej energii uzyskiwanej z węgla kamiennego, czy brunatnego i mówienie społeczeństwu, że kopalnie można zamknąć bo mamy tani węgiel z importu jest półprawdą. Węgiel z importu jest tańszy ,bo mamy jego krajową produkcje, w momencie obniżenia wydobycia węgla zniknie bufor i koszt importu węgla będzie droższy, czego przykładem jest gospodarka w sąsiednich Niemczech. Można spróbować, ale najpierw niech nasza gospodarka osiągnie poziom zbliżony do gospodarki naszych zachodnich sąsiadów. Dlatego też moim zdaniem należało by się poważnie pochylić nad problemami, które obecnie nurtują naszą energetykę zawodowa i blisko z nią związane górnictwo.

Opracowano na podstawie artykułów zamieszczonych na portalu-nettg.pl oraz wnp.pl
A.L.